Żył jeszcze przez dwa miesiące. Te dwa miesiące, wbrew wszystkiemu, była najlepsze ze wszystkich. Żyliśmy pełnią życia, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że jutra nie będzie. Tak bardzo żałowaliśmy każdej chwili spędzonej inaczej...
Pamiętam, jakby to było wczoraj, nasz ostatni dzień. Byliśmy u jego babci na ogródku, sami. Czas spędziliśmy na słuchaniu muzyki, spacerach, rozśmieszaniu się nawzajem. A w nocy oglądaliśmy gwiazdy i myśleliśmy co by było gdyby i co może nas czekać po śmierci.
Resztę nocy spędziliśmy razem. Zasnęłam w jego objęciach a gdy rano się obudziłam nie poczułam ciepła jego ciała, szumu bicia serca.
Dopiero wtedy zrozumiałam jak to boli. Nie zdawałam sobie sprawy, że gdy już umrze będę tak cierpieć...
Zaczął się najgorszy okres mojego życia. Po kilku miesiącach rodzice zdecydowali się umieścić mnie w ośrodku psychiatrycznym z ciężką depresją i podciętymi nadgarskami...
Wyszłam z tego po roku, z pomocą rodziny, przyjaciół, rodziny Kacpra.
Dziś mam 35 lat, pracuję w laboratorium medycznym przy szpitalu, w którym dowiedziałam się, że jestem niepełnosprawna. Mam własne mieszkanie i świnkę morską.
Męża nie mam. Ani narzeczonego, ani chłopaka. Jestem sama. Nie potrafię spojrzeć na mężczyznę i nie nie widzieć JEGO twarzy. Każdy dotyk odczuwam jako zdradę...
Ale nie jest mi z tym źle. Podoba mi się moje życie, które traktuję jako sprawdzian przed znalezieniem się w krainie, w której czeka na mnie ten jedyny...
_____________________________
Tym oto sposobem żegnam się z tym opowiadaniem.
Żywię głbęboką nadzieję, że nie żegnam się z wami! Zapraszam na blog:
gdy-zycie-sie-zmienia.blogspot.com
Gdzie w najbliżyszym czasie pojawi się prolog do mojej nowej, bardziej optymistycznej i fantastycznej opowieści :D
Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy byli ze mną i z moim opowiadaniem. Dziękuję za wszystkie komentarze, ciepłe słowa i mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy/przeczytamy.
:D
To musiało być dla niej cholernie trudne. Dobrze, że przy wsparciu bliskich wyszła na prostą. To tylko chwilowa rozłąka, jeszcze będą razem szczęśliwi :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za te opowiadanie. Bardzo mi się podobało! Jak już pisałam byłam sceptycznie nastawiona do takich 'normalnych' opowiadań, ale te mnie szybko wciągnęło. Aż żałuję, że już koniec...
Dziekuje za opowiadanie. Bardzo fajnie mi sie je czytalo. Łza w oku mi sie zakrecila w oku. To bylo GENIALNE opowiadanie. Szkoda ze takie krotkie. Podoba mi sie jak opisujesz jedno wydarzenie i plnnie przechodzisz do drugiego ( wszystko wspolgra). Twoje opowiadanie jest po prostu wyjatkowe. / Eli..
OdpowiedzUsuńRycze , rycze i jeszcze raz rycze...
OdpowiedzUsuńPiękne ♥
Szkoda że umarł :'(